sobota, 19 kwietnia 2014

Ogłoszenie Shackletona cz. II czyli Antologia



Antologia prozy i poezji o morzu, ale też pisanej na morzu, to było moje marzenie
od dawna. Miałem chyba tyle lat, ile ten młody człowiek, który w swoim komputerze robi takie obrazki :)
Dawno temu z Kanfisem udało nam się już ruszyć. Uruchomiliśmy stronę www.primum- navigare.pl. Dowodem rzeczowym są dwie koszulki, które perfekcyjnie wydziergała Sabina:)

Ale pomysł się nie obronił przed moim szaleńczym zaangażowaniem w pracę.
Byłem jak Ahab, amok te sprawy;) 

W efekcie brakowało mi energii i czasu, bo „zużywałem” się w firmie jak stare dżinsy z piosenki Jurka P. ja Jurek I.;)  

Z trudem i nie bez bólu, ale udało mi się przerwać pościg i zawrócić. Jak Shackleton w 1907 nie doszedłem do bieguna, ale przeżyłem. Lepszy żywy osioł niż martwy lew – mawiał 
i cytował swojego ulubionego poetę

 Marzenia, których nie doścignąłem dodają mi otuchy
 Może nie byłam ich godzien, ale nie spuściłem z tonu”

                                                                                    Robert Browning

Mam nadzieję, że pożyję dłużej niż Sir Ernest, żeby coś sensownego z tym co zostało zrobić. 

Już po powstaniu Akademii Marynistycznej Marka Szurawskiego byłem świadkiem jak Radio Lublin skreśla "Muzykę Mórz i Oceanów" z ramówki i się wkurzyłem. Chce tę złość zaprząc do roboty. Użyć tej energii, ale odwrócić biegun z - na +

Zróbmy coś wspólnie, nie czekając na kolejny ruch decydentów. Może w takiej społecznościowej akcji znajdziecie mały wentyl bezpieczeństwa, którego mnie zabrakło.Trzeba tylko trochę się zorganizować i zaangażować.

Internet, to poza znanymi wadami, również duża przestrzeń swobodne
go działania.Dla każdego, kto ma dobry pomysł i wie jak się do tego zabrać.  
Jeśli nie my, to, kto?  jak nie teraz, to, kiedy? 

Nagrajmy wspólnie Antologię - „Audio-loigię " prozy i poezji o morzu.
Niech, to zrobią ludzie, których morze i żeglowanie ukształtowało, którzy pasjonują się tym, znają się na tym. Ale nie tylko. Chcę też namówić paru szczurów lądowych, bo mam i takie fragmenty do przeczytania, gdzie atutem będzie brak doświadczenia.:)
Coś takiego w odcinkach z odpowiednim wprowadzeniem i komentarzem znajdzie się do posłuchania w sieci, jako zestaw kilku dźwiękowych postów, może ilustrowane. Jak przykładowe archiwalne audycje Marka na kanale YT Akademii Marynistycznej.
  
Mam przygotowane na razie pierwsze kilka rozdziałów, które chciałbym zrealizować, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby, to rozwijać, kontynuować - propozycje tekstów z Waszej strony mile widziane.

Chcę, żeby, to było przedsięwzięcie niekomercyjne, rodzaj zabawy w wolnej chwili, żeby się zaangażować, a nie stresować „biznesem”, bo to już przerabiałem.  
Na tym etapie projektu nie martwcie się za bardzo, o jakość techniczną nagrania chodzi o Wasz udział i emocje :) zabawę. Wyobraźcie sobie  zmontowany materiał, na wiele głosów i jakiś efekt w tle… ja chciał bym, to usłyszeć :) 

Obowiązuje zasada nic bez zgody uczestników.  Żadnych ścinków wypuszczanych do sieci, tylko zaakceptowana, wyczyszczona całość. Jeżeli odbiorcy ocenią, że warto kontynuować będziemy kontynuowali. To może być początek opartego na podkastach - internetowego audio-portalu  
pod hasłem:  ....................... :)  ( tytuł wymyślimy zgrabniejszy)
Radio, musi być na żywo, bardziej formalne itd. - to,być może będzie III etap.
Chyba, że pirackie, ale nad tym się jeszcze zastanawiam;) 

W wolnych chwilach, kto chce i może niech siada rano /wieczorkiem i nagrywa.
Jeżeli Wam się spodoba, robicie "wyślij do" :)  jeżeli nie, "delete" i druga próba.   

Uwolnijcie swoje marzenia i zdolności recytatorskie, lektorskie, aktorskie, a przede wszystkim emocje, których Wam morze dostarcza. Nagrajcie z tym wszystkim mały plik.
Powtórzę, na tym etapie nie stresujcie się, jakością techniczną

Zbieramy dopiero załogę, potem podzielimy się na wachty, a dopiero potem cała reszta :)

Poza przygotowanym dla Was fragmentem tekstu, nagrajcie coś od siebie.
Fragment, który Wam się podoba, jest ważny albo Waszym zdaniem nie może go zabraknąć w takiej Antologii. Podajcie tytuł, autora wydanie i stronę, na której jest cytat.
Odwagi i Powodzenia 

Men Wanted for Hazardous Journey  :)


czwartek, 17 kwietnia 2014

Ogłoszenie cz. I




Słynne ogłoszenie Shackletona, to raczej apokryf, tak naprawdę oryginalne ogłoszenie nie zachowało się, do  naszych czasów. Bardzo wątpliwe, czy, ktoś taki jak Sir Ernest, napisałby „Safe return doubtful „-  lider jakim bez wątpienia był ,nie mógł wątpić w bezpieczny powrót.  Jak dokonałby tego, czego dokonał?
Ktoś zapewne napisał taki tekst ogłoszenia już po tym, kiedy okazało się, że na ryzykowną, trudną wyprawę chce popłynąć aż 5000 osób.
Może jakiś spin doctor albo copywriter.

Przy okazji: wiecie, że wszystkie zgłoszenia dzielono na trzy kategorie
MAD - HOPELESS – PROBABLY ?

Niektóre trzeba było rozerwać na dwie części, bo mieściły się w dwu pierwszych kategoriach;)

Tak czy inaczej, - „Men Wanted for Hazardous Journey” -, to bardzo dobry i rozpoznawalny wstęp do każdego ogłoszenia. 

A teraz ogłoszenie:

Poszukiwani ochotnicy na niebezpieczną wyprawę. :) Trzeba się „wychylić” i wysilić,
Ale - jak dobitnie napisał Poręba -„nie ruszając tyłka z miejsc” (przy najmniej na razie)

Brakuje Wam dobrej audycji, radia, czy nawet TV na temat :„różnych rzeczy morskich i żeglarskich”? Mnie brakuje.
 „I nie chce Misie” - już czekać, aż jacyś decydenci pójdą po rozum do głowy.
Z reguły idą za wolno i mają za daleko.
Jeżeli chcemy coś mądrego usłyszeć -  to porostu, to nagrajmy sami . :)



Poszukuję ochotników do przeprowadzenia wspólnego Niekomercyjnego Audio Projektu
żeglarzy szantymenów/-maniaków i marynistów (w tym modelarzy, pozdrowienia dla Partyka:) w domenie publicznej - efektem pochwalimy się wszystkim w sieci .
Potrzebny mi Wasz głos i Wasze dusze ;) 
no… pasja do spraw morskich zamiast duszy jest OK. ;)

Poza tym Wasze komputery albo „inne ustrojstwa” przy pomocy, których, każdy, kto znajdzie czas i ochotę nagrał próbkę własnego głosu czytając krótki tekst związany z morzem i żeglugą.
Fragmenty dobrane indywidualnie, podeślę ochotnikom/ochotniczkom:) razem z opisem całego projektu. Im więcej różnych głosów tym lepiej.  

A wierzę, że to tylko pierwszy krok do czegoś większego…    

O naturalnie :)    „Honour and recognition in case of success.”
  

wtorek, 15 kwietnia 2014

Mapa świata przestaje być białą kartą ...



Nawet przeciwnik teorii ewolucji, musi przyznać, że wyprawa na okręcie „Beagle”, którą Darwin odbył może imponować. Kiedy wyruszał miał tylko dwadzieścia jeden lat. W liście napisanym z Falklandów w 1834 do Pana J.S Henslow’a żartował sobie:
„Zatem, o ile nic nieprzewidzianego nie zajdzie, będę kontynuować podróż, choć ta podróż, jak przewidują, potrwać może tak długo, że wróci z niej grupa starszych, szpakowatych panów…”  


5 lat i 136 dni, od 5 lipca 1831 r. do 17 listopada 1836 r., kiedy to w porcie w Woolwich załoga otrzymała wypłatę. Darwin jak wiemy płynął na własny koszt.   

HMS „Beagle” służył jeszcze Królewskiej Marynarce do 1845 r., przeniesiono go, wtedy do służby przybrzeżnej. W roku 1870 został sprzedany za 525 funtów.


My żeglarze, często odnosimy się do „szczurów lądowych” z lekceważeniem lub zgryźliwą 
ironią. W sytuacjach awaryjnych cytujemy Conrada:
„Pamiętam, przybrzeżnego pilota, który chcąc powiedzieć, że jakiś szczur lądowy jest niemrawy mawiał: To taki biedny niedojda z tych, co to „zarzucają” kotwicę...”

 Mało, kiedy staramy się ten "gatunek" zrozumieć. Często zamykamy się bezpiecznie w kręgu powszechnie znanych opinii, wrażeń, przeżyć, które sobie wzajemnie serwujemy.
Ja szukałem relacji ludzi, wprawdzie znanych, którzy pod żaglem na morze ruszali pierwszy 
raz. Były, to podróże małe i duże. Interesowało mnie, co ktoś, tak jak Darwin, kto na pokład wchodzi po raz pierwszy, zabiera ze sobą po powrocie na ląd. Szukanie tych różnic jest ciekawsze niż bezpieczne pływanie wokół koła ratunkowego. Powinniśmy uczyć się pięknie różnić - jak ktoś mądrze powiedział.

Nie mogę wyjść z podziwu ( i niech mi wrażliwi na skutki choroby wybaczą) dla wytrzymałości, motywacji i wreszcie hartu ducha tego młodego przyrodnika, który jeszcze po 4 latach rejsu pisze – „ czuję się gorzej niż 3 lata temu”.
Mimo, to, nie wysiadł, nie zrezygnował. Szacunek Panie Karolu. :)


 

Swój dziennik podróży podsumował „ retrospektywnym, rzutem oka, na korzyści, straty, bóle i radości naszej wyprawy dookoła świata”.  Warto zwrócić uwagę na kilka fragmentów dotyczących rzeczy morskich.


„Gdyby ktoś przed udaniem się w długą podróż pytał mnie o radę …
Braki, które podróżnik musi odczuwać są oczywiste, brak wszystkich starych przyjaciół i brak tych miejsc, z którymi łączą nas wspomnienia. Jest o częściowo złagodzone niewyczerpaną rozkoszą oczekiwania dawano wymarzonego dnia powrotu. „


Mała dygresja i jednocześnie zapowiedź innego cyklu. To, co pisze tu Darwin porównajmy z tym, co powiedziała kiedyś osoba, która pod żaglami, w długim rejsie opłynęła świat.
Tym razem, to żeglarz, a dokładniej żeglarka - …  
„Chcę wypłynąć. I już nawet nie wiem, dlaczego – może tylko, dlatego, żeby potem wracać i cieszyć się tym, na co teraz – wydaje się jestem skazana” 
                                                                                     Iwona Pieńkawa  
Warto przypomnieć niezwykłą osobę, jaką była i książkę, którą napisała.

 Wracajmy do Darwina.



„Czymże są owe wspaniałości bezkresnego oceanu? Nużące pustkowie, pustynia wodna jak go zwą Arabowie. Zdarzają się bez wątpienia pewne cudowne widoki. Noc księżycowa przy czystym niebie i czarne iskrzące się morze … Dobrze jest ujrzeć szkwał, gdy narasta i zbliża się furia nawałnicy... Jednak muszę przyznać, że w wyobraźni odmalowywałem sobie burzę, jako coś bardziej majestatycznego i przerażającego. Na lądzie (burza) jest to widok bez porównania wspanialszy…


W ciekawy sposób Darwin wspomina i opisuje Patagonię.
To taki zachwyt przy użyciu samych negatywnych określeń.
  
„Równiny Patagonii stają mi często przed oczami, a przecież wszyscy orzekli, że są one okropnie bezużyteczne.  Opisać je można tylko używając określeń negatywnych – są niezamieszkałe, bez wody, bez drzew, bez gór, rośnie na nich jedynie trochę karłowatych roślin. Dlaczego, urodzajniejsze pampasy nie wywołały równie silnego wrażenia?
Równiny Patagonii są bezkresne, ponieważ, są prawie nie do przebycia, dlatego są 
niepoznane; noszą na sobie piętno trwania przez wieki w tym stanie, w jakim są dzisiaj i wydaje się, że nie ma granic dla ich trwania w przyszłości.


Pięknie napisane i dobrze tłumaczone
Podróż na okręcie "Beagle" w przekładzie Kazimierza Szarskiego Warszawa 1959
  
Na pożegnanie z wyprawą Darwina - mapa świata. 




„Istnieje jeszcze kilka innych źródeł radości w czasie długiej podróży(żaglowcem – dodajmy), które są bardziej wyrozumowane. Mapa świata przestaje być białą kartą i staje się obrazem pełnym różnorodnych i ożywionych postaci. Każda cześć nabiera właściwych jej proporcji. Na kontynenty przestaje się patrzeć jakby były wyspami, a na wyspy, jakby były tylko drobnymi punkcikami, które w rzeczywistości są większe niż niejedno państwo w Europie. Afryka lub Ameryka Północna lub Południowa –, to dobrze brzmiące nazwy, lecz dopiero wtedy, kiedy tygodniami przepływało się wzdłuż niewielkich odcinków ich wybrzeży, nabiera się przekonania jak rozległe przestraszanie naszego świata nazwy te określają.”       
  Wiem, że prawie każdy ma swoje mapy, które po dłuższym rejsie przestają być białą kartą. Stają się obrazem różnorodnych i ożywionych postaci. Mapy, na które się patrzy i nabiera przekonania jak rozległe przestrzenie te nazwy określają. Moja wygląda tak :)